• Wpisów:704
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:364 dni temu
  • Licznik odwiedzin:41 024 / 1142 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ciąg dalszy.
Ponieważ wena mi sprzyja przedstawiam dalej swoje rysunki. Ta dam : )
Taimatsumaru & Maya Asakura.
 

 
No i stało się.
Ponieważ razem z chłopakiem zaczęliśmy oglądać anime Shaman King (Król Szamanów) naszło mnie jak zwykle na rysowanie. I o to jest mój bazgroł.
Przedstawiam Taimatsumaru.
Taimatsumaru jest duchem stróżem mojej bohaterki (Jak zwykle xD) Mai. Maya jest siostrą głównego bohatera Yoh Asakury. A Taimatsumaru powstała w oparciu o Amidamaru.
Przybliżając Taimatsumaru jest siostrą Amidamaru i tak dalej. Była kobietą samurajem i takie tam pierdoły. Szczerze nie chce mi się tego pisać bo pewnie mało kto z was kojarzy coś takiego ale za to rysunkiem się pochwalę a co mi tam ^^ Jaram się nim bardzo, a wy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Właśnie tak jak ja to robię xD
U lewej ręki, którą operuję na gryfie czyli na strunach i progach gitary mam krótkie paznokcie nie warte uwagi, a u prawej mam długie. Małe szpony, bo ostatnio jakoś nie mogę zapuścić dłuższych paznokci no ale grunt, że jakieś są.
A wyglądają tak:



Ostatnio zaczęłam się bawić w hybrydowe zdobienie paznokci oraz żelowe przedłużanie. Oczywiście to dopiero początki i muszę jeszcze trochę poćwiczyć ale tak czy siak zapraszam was na mojego insta gdzie będzie można obserwować moje efekty i prace nad pazurkami. Jeśli kogoś interesuje, poproszę o kliknięcie ikonki OBSERWUJ za co już z góry dziękuję

https://www.instagram.com/mizunails/ <-- Zapraszam tutaj

A o to kilka efektów, których nie ma na IG.
 

 
No tak. Zmiany zmiany zmiany. Duże zmiany. Oto kilka z nich.

Po 1. Tak jak w tytule zamieszczony cytat mówi o tym, że wzięłam się po raz trzeci za gitarę i po raz ostatni. Teraz już nie mam zamiaru tego przerywać. Zaczęłam naukę gry na gitarze w Szkole Rocka, a właściwie to kontynuuję w niej to co już zaczęłam. Cieszę się bardzo, bo teraz kiedy gram na gitarze czuje się równie dobrze jak wtedy gdy chodziłam na treningi taneczne. Cóż. Taniec nieco odszedł w zapomnienie być może z powodu tego, że nie mogę się nim dzielić z innymi z powodu tego, że brak miejsca w moim mieście bym podjęła pracę jako instruktor tańca. Tak szukałam, niestety nie znalazłam. Dlatego oddałam duszę gitarze i powiem wam szczerze. Tak mną zawładnęła, że teraz kiedy nie gram czuję się po prostu jak gówno. Być może kiedyś też dołączę do grona 100 najlepszych gitarzystów na świecie. Bycie na ostatnim miejscu nawet by mnie usatysfakcjonowało haha


Po 2. Trochę kiepsko ponieważ straciłam pracę no i gdzie ja sobie teraz zarobię na gitarę? Jeśli prędko pracy nie znajdę będę musiała porozmawiać poważnie z mamusią. By mnie choć trochę dofinansowała bo jeszcze jakieś oszczędności mam. Także no, ogólnie szukam pracy. Ktoś coś gdzieś? Odpada McDonald's, KFC, a także praca w telefonowych ankieterach bo to nie dla mnie


Po 3. Powiem wam tak szczerze, że kupiłam z ojcem rolety do mojego pokoju. A w zasadzie to roletę xD No ale mniejsza z tym, po trzech dniach w końcu wzięliśmy się za nią i właściwie to tutaj mocno kieruję podziękowania do mojego chłopaka heweliusza (Klik tutaj ---> http://heweliusz.pinger.pl/) Za bycie ze sobą prawie dwa lata a dokładnie jutro będzie 1 rok i 11 miesięcy, ale no podziękować chciałam, że dzięki temu nauczyłam się myśleć jak inżynier i sama sobie roletę w pokoju powiesiłam, a tatko mi właściwie był tylko potrzebny do "Zdejmij" , "podaj", "potrzymaj". Dziękuję tato w roli asystenta XD
Jestem z siebie taka dumna jak nigdy :3




A przy okazji to tak PS:
Zapraszam na kolejne rozdziały opowiadania
o TUTAJ -> http://night---train.blogspot.com/
Krytyka mile widziana bo to pomaga mi się rozwijać
 

 
Może mieliście z tym styczność może nie ale ogólnie to nie o to mi chodzi.
Znaczy no przybliżę wam motyw filmu bo wiadomo, jakoś trzeba zacząć i wprowadzić do tematu.
W pierwszej części filmu trzech studentów wybiera się do lasu, aby sprawdzić czy legenda o wiedźmie jest prawdziwa. (PODZIWIAM ZA ODWAGĘ OGÓLNIE NO NIE XD) Film jest oczywiście nagrany z perspektywy całej trójki nie ma tam normalnej kamery są tylko kadry które oni nagrali. I jak to zwykle bywa w takich filmach wszyscy na koniec giną z niewyjaśnionych powodów, a przez cały czas ich pobytu tam dzieją się różne dziwne rzeczy.
Część druga z kolei nawiązuje to pięciu osób, które również jadą nagrywać materiał o wiedźmie z Blair. Sprawa rozgłośniona była właśnie przez trójkę z poprzedniej części, aczkolwiek nijak się ma jedno do drugiego.
Giną dwie osoby, wszyscy mają zwidy, dziwne fobie oraz schizy itp. W całości nie będę wam opowiadać aczkolwiek na koniec wyjaśnia się wszystko przynajmniej tak można wnioskować. W sumie to polecam obejrzeć jest jakiś dreszczyk emocji i w sumie na kogoś kto nie lubi horrorów czyli ja nawet mi się podobało. W sumie druga część jest miejscami nawet śmieszna ale to ze względu na zachowanie osób które w nim występują.
Ogólnie w obu częściach chodzi o to, że ta rzekoma wiedźma z Blair zabijała dzieci. Ginie ich siedmioro.
Część trzecia oczywiście już w kinach no i niestety zgodziłam się pójść na to. Pomijam fakt, że po Lesie Samobójców powiedziałam, że na horror do kina więcej nie pójdę. To był mój pierwszy i ostatni raz. Niestety chyba ten ostatni raz muszę przesunąć na Wiedźmę z Blair.
Tak czy siak nie chodzi tu o recenzje filmową czy coś w tym stylu ale ogólnie chciałam was zapytać.
Czy naprawdę mielibyście odwagę wejść do lasu owianego jakąś przerażającą legendą? Albo jakiegoś opuszczonego szpitala psychiatrycznego?
Tylko po to, żeby przekonać się o tym, że to miejsce faktycznie jest nawiedzone? Bo mnie to jakoś nie przekonuje a wręcz odpycha. Chyba nie chciałabym (o ile to prawda, że duchy istnieją) spotkać się z nimi twarzą w twarz. Wystarczy mi do mojej paranoi moja jakże świetna i kochana wyobraźnia :' A wyobraźnia lubi płatać mi figle.
Podziwiam w sumie tych wszystkich łapaczy duchów i w ogóle za odwagę bo w sumie ja bym się na to nigdy nie odważyła. Szczególnie, że jestem strachliwa i najchętniej to spałabym całe życie przy zapalonej lampce.
W sumie to jak już o tym mowa. To gdy ostatnio byłam ze znajomymi i z chłopakiem w Źródełkach Królewskich to właśnie zebrało nam się na spacery po zmroku po lesie. I wiecie co wam powiem? Atmosfera była na tyle przerażająca, że każdy element, który oni dodawali o duchach, przebiegających postaciach, zjawach i cholera wie o czym jeszcze bo nie chce tego pamiętać sprawiło, że poczułam się na tyle nieswojo jakby faktycznie z bagien, które się tam znajdują miało coś wyjść. W dodatku samo wspomnienie o Lesie Samobójców nie było miłe. Wyobraźnia też w sumie potrafi śmiertelnie wystraszyć no ale cóż. Nie zgodzę się więcej na wycieczki po lesie kiedy zapada zmrok.
A wy co sądzicie o poszukiwaczach przygód? Którzy muszą sprawdzić każdą nawiedzoną rzecz z jakąś straszną legendą? Odwaga czy głupota?
  • awatar XcoolcatX: @heweliusz: Gdzie Ty nie chcesz powiedz mi :p
  • awatar heweliusz: ja jestem za takim podróżowaniem i zwiedzaniem, a wiedzma z blair to kozak i chce do tego lasu :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No moi kochani znów zabrałam się za pisanie bloga. Dzisiaj zakończyłam swojego pierwszego posta, a zarazem rozdział nr 1 w temacie rock n' roll baby!
Lata 80 a także 90 zapraszają na stronkę pt.:

http://night---train.blogspot.com/

Odważyłam się znów wrócić do pisania opowiadań i mam nadzieję, że ten blog pociągnie dłużej niż wszystkie moje poprzednie związane z Harrym Potterem czy Metrem.
A więc cóż tu mówić. Nawet jeśli nie są to Twoje klimaty, będę wdzięczna jeśli tam zajrzysz! Nie musisz zostawiać po sobie śladu aczkolwiek chętnie przyjmuję każdą krytykę. To pomaga mi usprawnić pisanie a także prowadzenie bloga. Z góry dziękuję~!
No i dobranoc~! <3
  • awatar XcoolcatX: @Mi ki <3: Ciężko powiedzieć czy lubię pisać czy nie. Czasami po prostu najdzie mnie wena bo wyobraźnia mi się w głowie nie mieści i wychodzi poza zakres więc gdzieś muszę ją wylać haha :D
  • awatar Mi ki <3: Jeżeli ogółem Lubisz pisać myślę że nie tylko książkę ale i fajny wierszyk zlozysz dodając jakieś zdjęcie pod tą tematykę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Coś jest a coś przemija
Czas leci i wszystko znika
Przemijają chwile marzenia i wspomnienia
a potem nawet nikt nie pamięta Twojego imienia
Zmieniają się ludzie bo zmienia ich czas
i mija wszystko to co łączyło nas
Kiedyś przyjaciele a teraz wrogowie
niektórzy z tego wszystkiego skończyli w grobie
I każdy poszedł w swoją stronę
każdy wypełnia swoją nudną dolę
Rozeszły się drogi które łączyły nas
a wspólne poglądy uciekły w las
 

 
Czyli z cyklu to co działo w Bangkoku zostaje w Bangkoku.
Z racji tego, że miałam kiepski dostęp do laptopa przez ostatni czas teraz piszę wam posta jakby urodzinowego.
Zrobiłam najlepszego grilla urodzinowego w swoim życiu, bo było bardzo dużo osób i za to im cholernie dziękuję, że przybyli. Bawiliśmy się całkiem świetnie poszło dużo alkoholu jak to bywa na urodzinach
Po drugie tak świetne towarzystwo trafia się tylko raz w życiu i znowu im dziękuję że ich mam i za to że są <3
Nie będę wam dokładnie opowiadać co się tam działo bo to wychodzi po za wszelkie normy prawne. Świętowaliśmy tak w sumie do wieczora, potem u znajomego na chwilę wróciliśmy na działki a potem z rana znów poszło dwie butelki wódki. Znaczy to już w sumie było praktycznie południe. Co prawda nie było wszystkich tylko Ci którzy najbardziej wytrwali haha. No ale mniejsza o to. Były to fest urodziny w moim życiu i lepszych już chyba nie będzie. Ale mam za to wspaniałe wspomnienia urodzinowe zebrane z pamięci i z filmików, które zostały nagrane
Tak więc oficjalnie 22 level życiowy wbiłam sobie 30 sierpnia.



Pochwalę się też fantami jakie zebrałam na urodziny od znajomych i przyjaciół i mojego Love.
Po za tym dostałam jeszcze portfel i koszulę.
A prezent jaki sama sobie sfinansowałam to zestaw do paznokci hybrydowych oraz bardzo kozackie buty o jakich marzyłam :' Nie wierzę nadal w to, że je znalazłam i są po prostu sztosik. No. :3

Ogólnie to chyba tyle. Kolejny dzień wakacji z życia studenta i powrotu do pracy aczkolwiek taka praca to nie praca bo parzenie kawy w sumie jest bardzo przyjemne :3 A do tego wpadnie trochę napiwku ^^
Życzę wam miłej niedzieli i słonecznej pogody tak samo jak u mnie <3
 

 
Zauważyliście, że ludzie na mieście ostatnio mają jakiś dziwny problem ze sobą by powiedzieć "przepraszam" aby przejść chodnikiem, przemieścić się w autobusie czy w jakimkolwiek innym miejscu?
Najdziwniejszą sytuacją jaką ostatnio miałam było to, że koleś sobie jechał rowerem na chodniku. No nie powiem chodnik wąski nie był więc mi to nie przeszkadzało. Szliśmy z chłopakiem i nagle się zatrzymaliśmy, żeby jak to na zawodowego gracza Pokemon Go podbić Gyma xD No ale nieważne. Chodzi o to, że ten typ który jechał za nami zatrzymał się i czekał aż się usuniemy na bok. Na początku go nie ogarnęłam dlaczego w ogóle za nami stoi, a potem on powiedział, cytuję uwaga: "no dobra przejdę sobie bokiem" i to zrobił. Czy nie łatwiej do cholery byłoby powiedzieć to głupie "przepraszam"? WTF?
I to nie to że to była jakaś chamska sytuacja czy coś. Po prostu to było cholernie dziwne. Albo chociaż zadzwonić dzwonkiem że się jedzie no przecież my nie mamy oczu dookoła głowy i nie jesteśmy jasnowidzami.
Ludzie ostatnio zadziwiają mnie coraz bardziej. Naprawdę ;/
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Hmm też nie rozumiem niektórych ludzi .. zamiast powiedzieć przepraszam albo cokolwiek to albo stoją za nami albo się przepychają. Chamstwo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już kiedyś pisałam tutaj o snach ale przytoczę to znowu. Nadal zastanawiam się jak to działa i nadal nie potrafię zrozumieć tego jak to wpływa na moją wyobraźnię albo wyobraźnia wpływa na moje sny ale zaczynam się poważnie zastanawiać czy aby mi to jakoś nie szkodzi. XD
Po pierwsze, że śni mi się dużo dziwnych rzeczy co noc. Bez względu na to czy czytam jakieś książki apokaliptyczne, fantastyczne czy science-fiction.
Śnią mi się różne przygody i w sumie uznałabym to za bardzo świadomy sen, bo to ja odgrywam większość roli i wiem, że to jestem ja w tym śnie. Patrzę oczami tej osoby i przeżywam to jako ta osoba. Aktualnie się zaczęłam zastanawiać czy aby to nie jest jakieś drugie życie haha. Czy podczas snu nie uciekamy do innej rzeczywistości gdzie właśnie trwa dzień i żyjemy tam podczas gdy nasze ciało ładuje baterie by wrócić z powrotem następnego dnia do tego świata. Czy tak właśnie wygląda równoległy świat? XD
Nie jestem psychologiem ani nic z tych rzeczy snuję jak zwykle swoje dziwne spekulacje i pomysły które chodzą mi po głowie, BO jak wyjaśnić to, że wiele miejsc we śnie jest tak bardzo podobna do naszego świata? Ale te miejsca bardzo różnią się co prawda od miejsc, które nas otaczają. Nie mieliście tak? Że coś jest podobne ale nie pokrywa się to z żadnym miejscem, w którym byliście. No i też jak wyjaśnić to, że gdy zasypiamy to nie pamiętamy momentu, w którym zasypiamy? Albo i nawet opuszczamy swój umysł i uciekamy do innego ciała w tym drugim świecie zwanym snem? To skomplikowane wiem bo jak sama to czytam to wydaje mi się to mega sarkastyczne XD
Ale podobno nikt tak naprawdę jeszcze nie wyjaśnił pochodzenia snów z naszej rzekomej podświadomości. Czy są to pragnienia, czy też trzeba je interpretować jako odwrotność naszej rzeczywistości, czy wierzyć w senniki czy też interpretować to w drugą stronę i tak dalej.
A propo senników to czasami się zastanawiam nad tym co oznaczają moje sny ale z drugiej strony nie wiem za jaki element snu się chwycić i jakie hasło wpisać w sennik. Nie żebym w nie wierzyła ale po prostu z czystej ciekawości. Mam zbyt dokładnie sny i ciężko mi w sumie doszukać się w nim konkretnego przekazu. Praktycznie codziennie rano pamiętam przynajmniej część snu jaki mi się przyśnił i w większości to bardzo dużo elementów czasami to po prostu jakaś historia i konkretna fabuła. Tak jakbym znajdowała się w grze lub w jakiejś książce czy też może i filmie. Ostatnio też zaczęłam zastanawiać się nad tym czy nie przenosić snów na kartki. Rysować postaci, które widzę i spisywać część fabuły którą pamiętam. Czy może faktycznie prowadzimy jakieś drugie życie podczas spania? Niby czytałam dużo artykułów o tym jak działa mózg podczas snu ale to tylko fazy snu. A co ze snami które nam się wtedy śnią? Gdybym spotkała naukowca na pewno zadawałabym mu milion pytań w tym temacie. Ciekawi mnie czy umiałby na moje pytania udzielić konkretnych odpowiedzi. XD
Chcielibyście poznać moje sny? XD
W sensie czy chcielibyście czytać o przygodach jakie przeżywa w moich snach ta postać którą rzekomo jestem


A tak po za tym to chciałam was jeszcze zapytać czy wierzycie w działanie łapaczów snów?
Praktycznie od przynajmniej 10 lat jakiś łapacz snów ze mną towarzyszy. Pierwszy łapacz snów kupiłam z Gazetką Witch. Wisiał tak spory czas u mnie w pokoju. Potem dwa łapacze snów zrobił mi mój chłopak (http://heweliusz.pinger.pl/) A potem jeszcze nie mogłam oprzeć się zakupie największego i chyba najdroższego łapacza snów w moim życiu. Wydałam na niego chyba 36 zł i wisi nad moim łóżkiem. Kiedyś wam się pochwalę zdjęciem jak zrobię jakieś ładne.
Ale wracając do tematu. Czy faktycznie te przedmioty mają jakąś swoją aurę i tak działają? Co o tym sądzicie?
  • awatar XcoolcatX: @RainbowxD: Ojejku... Dziękuję. Bardzo miło mi to słyszeć :) Z pewnością opiszę tu jakiś jeden swój sen. O ile przyśni mi się znów coś dziwnego i bardzo "przygodowego" hahah ^^
  • awatar RainbowxD: Mnie śni się głównie jedna osoba, ponieważ za dużo o niej myślę przed snem :P. I często w moich snach pojawiają się miejsca lub sytuacje, które nigdy mi się nie wydarzyły, a będąc w śnie, mam zupełnie inne wrażenie. Też mnie barczo ciekawi to, jak to jest z tymi snami naprawdę. Czy to, co robimy, zanim pójdziemy spać, ma na nie jakiś wpływ? Jak je interpretować? Chciałabym wiedzieć ;). Łapacze snów, co prawda, są bardzo ładne, ale raczej w ich moc nie wierzę. Tak, opisuj tu swoje sny. Ja z miłą chęcią poczytam! PS. Masz świetnego bloga. Ciekawie piszesz, Twoje wpisy są takie lekkie i przyjemne. Aż dziwne, że dopiero teraz go odkryłam :D.
  • awatar XcoolcatX: @Tęczowe marzenia ♥: hahaha witaj w klubie dziwnych snów :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moi drodzy czytelnicy.
Jak bardzo uciekacie w dorosłość już przez swój wiek, przez to co robicie, przez pracę, studia czy inne aspekty życiowe?
Jak bardzo wpadliście w wir życia codziennego? Bo wiecie.. Czasami mam wrażenie, że tylko ja nie biegnę przez ten dziwny świat. Kiedy inni śpieszą się na autobus ja idę słuchając muzyki na słuchawkach i wiem, że za jakiś czas przyjedzie kolejny i nim pojadę. Kiedy inni ludzie biegną na zielone światło ja idę spacerem jeśli zdążę to przejdę jak nie to przecież będzie kolejne. Ja wiem, że pewnie Ci ludzie śpieszą się do pracy, do domu, po dzieci do szkoły czy coś w tym stylu. Ale ja nie lubię pośpiechu. Tak bardzo nam się śpieszy do trumny? Serio?
Dlaczego niektórzy poprzez pracę tracą barwy świata i nie mają nawet chwili by raz w tygodniu siąść ze znajomymi pod blokiem na ławce i porozmawiać, powspominać fajne czasy kiedy się razem śmiało i robiło głupie rzeczy? Przecież to nie musi znikać z planu naszego dnia nawet jeśli pracujemy. Ja mam studia, będę się w tym roku bronić bo to licencjat i mój ostatni rok studiów, niebawem ponownie wracam do pracy, mam miłość swojego życia a i tak znajduję czas na zabawę. Nie czuję się dorosła chociaż niby jestem. Czy jestem właśnie z tych ludzi co potrafią dostrzec kolorowe strony świata po za pracą i szkołą? I serią obowiązków jakie musimy czasami w swoim życiu wykonać? Zaraz 22 lata będę mieć. Dla niektórych to już zbyt wiele a dla innych zbyt mało. A dla mnie? W sumie nie wiem. Przecież to tylko liczba. Niby chciałabym jeszcze wiele osiągnąć ale opornie mi to idzie. Chyba pora coś ze sobą zrobić w konkretnym kierunku hah
Większość moich znajomych ma już dzieci, są w ciąży albo wychodzą za mąż. Fajnie. Okej naprawdę fajna sprawa. Ale po a tym fajnie jest też wspólnie robić to co się kocha i cieszyć się życiem. Mimo codzienności zrobić skok w bok zebrać ekipę, co czasami jest ciężkim wyczynem i pojechać chociażby nad wodę. Zabawa gwarantowana a i dzień od razu płynie inaczej.
Tak jak ostatnio udało nam się zebrać znajomych na mały wypad do Janowca i do Kazimierza Wielkiego. Co prawda pogoda nam się nieco zepsuła pod koniec dnia ale fajnie było się wyrwać razem coś zobaczyć i pośmiać. To naprawdę relaksuje! Polecam to i polecam także to by nie wpadać aż tak mocno w wir dorosłości. Dorosłość jest fajna ale tylko wtedy kiedy czujesz, że żyjesz a nie umierasz w pracy czy w domowych czterech ścianach.
Zgadzacie się z tym? A może macie swoje zdanie? Chętnie posłucham ^^
Na koniec dnia piosenka, która pomimo swojego tekstu i tak kojarzy mi się z beztroskim życiem
Dobranoc!
  • awatar XcoolcatX: @Tęczowe marzenia ♥: To fakt czasami pierdolę wszystko i siadam w parku na ławce popatrzeć jak trawa rośnie hahaha :D
  • awatar Tęczowe marzenia ♥: Właściwie taki wiek nastoletni jest najlepszy. Nie chciałabym dorastać.. czuć się własnie tak w pośpiechu robić wszystko.. " na ostatnią chwilę ". Warto własnie czasami się zatrzymać, odpocząć, przemyśleć ^^.
  • awatar XcoolcatX: @heweliusz: tak wiem, że ludzie to kurwy xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
... że bez żądnego zapoznania się z ludźmi wiemy, że jest coś co nas z nimi łączy?
Tak wiem już to kiedyś tutaj przekminiałam ale nadal nie potrafię tego zrozumieć i próbuję to w jakiś sposób zrozumieć. Mamy idoli, mamy znajomych, kumpli, przyjaciół, zwierzaki. I to własnie oni jakoś podświadomie się z nami łączą. A więc jak działa ta podświadomość, przy wyborze ludzi?
Cały czas się zastanawiam, że chyba wybrałam zły kierunek na studiach xD
Moje pytanie więc do was: Jak Wy wybieracie ludzi, którzy są z wami?
Poznajecie kogoś pierwszy raz patrzycie na niego i co myślicie? Tak to ta osoba, która zostanie moim przyjacielem. Albo tak to ta osoba, której nigdy nie polubię. Czy Wy też tak macie? Albo czy mylicie się przy swoich wyborach dotyczących ludzi? Co prawda w moim życiu bardziej było tak, że więcej osób było takich, których po dziś dzień nie trawię i nie polubię za styl ich bycia, za brak wspólnych tematów, czasami muzyka potrafi nawet podzielić. Nie lubię ludzi, którzy coś hejtują, cisną na czyiś gust muzyczny. Halo muzyka ma łączyć prawda? A nie dzielić więc uszanujmy to co słuchamy. A nóż widelec właśnie to my albo ktoś nam podsunie jakiś ciekawy utwór albo zespół i to własnie ten zespół stanie się dla nas czymś pięknym? Ktoś z tego zespołu zostanie Twoim największym idolem i tu moje kolejne pytanie do was: Jak wybieracie swoich idoli?
W moim przypadku jest tak, że większość gwiazd przeważnie muzyki wybieram w sumie losowo. Ktoś mi się podoba, w jakimś wywiadzie spodoba mi się to co mówi, a potem gdy zaczynam zgłębiać ciekawostki z ich życia, czytać książki w tym wypadku biografie, oglądać występy, śmieszne momenty z ich życia jestem w szoku, bo potem okazuje się, że wybrałam osobę która w jakimś stopniu jest do mnie podobna. Coś lubimy, czegoś nie lubimy, podoba nam się ten sam film, mamy podobny charakter w jakimś stopniu, czasami podobne przeżycia i stąd moje pytanie. Czy to jest właśnie ta podświadomość, że ta osoba mogłaby być naszym przyjacielem gdybyśmy ją znali osobiście? Jakbyście się czuli gdybyście mogli zaprzyjaźnić się ze swoim idolem? Wiedząc, że to może być przyjaciel na całe życie? Ostatnio naszła nas taka myśl i postanowiłam sobie to tutaj porozważać i przy okazji czekam na wasze trzy grosze w tym temacie
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Ludzi których w życiu spotykam, dzielę na trzy podstawowe kategorie - takich z którymi nadaję na tych samych falach, toksycznych i całkowicie mi obojętnych. I tak, myślę że podświadomość odgrywa pewną rolę przy zawieraniu nowych znajomości, coś tam zawsze nam podpowie... :)
  • awatar XcoolcatX: @heweliusz: Tak wiem. Chętnie byś się przy okazji zakumplował ze Snop Doggiem, jarał z nim zioło i śpiewał spizgany idąc ulicą Smoke Weed Everyday <3
  • awatar heweliusz: Jakbym miał doierać ludzi tak na serio serio, zostałbym sam bo nikt nie sprostałbym tym co oczekuje. Więc powiem tak, wole poznawać niż oceniać, i po poznaniu stwierdzić czy kontakt z daną jednostką może byc zachowany czy jednak skreślić znajomość na dalsze tory.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
A czy Wy już byliście na wakacjach? Jeśli tak to jak wam minęły? Co zwiedziliście, co zobaczyliście? Czy może padliście na zielonej trawie i spojrzeliście w błękitne niebo pełne białych chmurek leniąc się na łonie natury?
Jeśli natomiast jeszcze nie byliście na ów wakacjach,a planujecie to życzę wam z całego serducha udanych wakacji! Przede wszystkim duuuużo wypoczynku i udanej pogody bo to w połowie podstawa do udanych wakacji, bo jak pogody nie ma to nie zawsze jest plan na dzień.
Dzisiaj napiszę wam o wyprawie do Paradise City. Mojego najukochańszego miejsca na ziemi - Władysławowo.
Jak wspominałam w poprzedniej notce jest to małe miasteczko nad naszym Morzem Bałtyckim. To jedno z tych miejsc, które chciałam pokazać swojemu ukochanemu chłopakowi. Chciałam tam być z nim i cieszyć się każdą chwilą spędzoną razem. Tylko razem. Bez osób trzecich. Byliśmy tam na początku lipca więc pogoda była średnia. Aczkolwiek pierwszego dnia po długiej podróży przez pół Polski od razu po zameldowaniu się w pensjonacie pobiegliśmy nad morze, na plażę. Pogoda była upalna a morze... zimne jak lód. To był taki mój Ice Bucket challenge Pogoda była przeplatana więc jednego dnia siedzieliśmy w mieście a drugiego z kolei jechaliśmy do Gdyni albo Gdańska. W Gdyni po zgubieniu się już na dzień dobry w końcu trafiliśmy do portu gdzie obejrzeliśmy Dar Pomorza od środka oraz ORP Błyskawicę. Jak zawsze gdy opowiadam i zwiedzam tak zawsze polecam bo niby nic a jednak. Po spacerze w Gdyni udaliśmy się promem na Hel a tam z kolei podreptaliśmy na sam cypel. Widok niesamowity woda cieplutka aż chciało się wskoczyć do niej. Nigdy nie byłam na przysłowiowym cyplu/cypelu (?) Chyba ta pierwsza opcja jest poprawna biorąc pod uwagę fakt, że autokorekta podkreśliła mi tę drugą haha Z Helu natomiast pociągiem prosto do Władysławowa a tam na plażę z piwem. Nie pamiętam już czy zdążyliśmy jeszcze na zachód słońca ale powiem wam, że spełniło się to co chciałam. Żeby obejrzeć zachód słońca nad morzem ze swoją drugą połówką. To naprawdę fajne uczucie móc usiąść na piasku z zimnym piwem w ręce i razem spoglądać na morze o zachodzie słońca. Byliśmy też na spacerze w Chłapowie skąd wracaliśmy plażą dwa razy i oczywiście za pierwszym razem trzeba było wpaść do wody bo była ciepła. A że nie mieliśmy strojów to oczywiście w bieliźnie i koszulkach. Drugiego razu jednak było nieco chłodniej i fale były spore więc darowaliśmy sobie wskakiwanie do wody. Najważniejsze to to, że będąc nad morzem udało nam się zaliczyć wejście do niego aż trzykrotnie ^^
Wybyliśmy też do Gdańska by tam popłynąć statkiem na Westerplatte. Kto nie był to odsyłam. Tych którzy lubią poznawać historię i tych którzy mniej ją lubią bo nie każdy lubi się jej uczyć także odsyłam. Do zobaczenia stary bunkier, który jest ruiną oraz wielki pomnik Obrońców Westerplatte i napis "Nigdy więcej wojny" Chcielibyśmy prawda? Jednak świat jest tak skonstruowany, że na każdym kroku coś komuś nie pasuje... Wojny są te małe i te na ogromną skalę i póki co chyba nic nie możemy z tym zrobić.
Z Gdańska powrót do domu i wyskok nad morze na plażę by znów posiedzieć razem przy zachodzie słońca. Tym razem jednak był pochmurny zachód słońca :C Popatrzyliśmy za to na kuter rybacki i spędziliśmy razem przy piwie klasycznie 3 lata swojej znajomości, a dzień później obchodziliśmy rok i osiem miesięcy jako para. To urocze. :3
W przedostatni dzień pobytu wyskoczyliśmy jeszcze do Rozewia na latarnię morską. Wprawdzie to niewiele czasu by poleżeć i pozwiedzać a co dopiero nacieszyć się morzem ale to były fajne chwile. Wyjątkowe i oby było ich więcej.
Standardowo teraz dodaję jeszcze kilka fotek i zapraszam do oglądania

















  • awatar XcoolcatX: @heweliusz: ja mam go duuuzo jakbyś nie zauważył ;p
  • awatar heweliusz: Teraz pora na jednodniowe strzały po polce :P Kierunki znasz, tylko czas trzeba by znalezć na to wszystko :P
  • awatar XcoolcatX: @ღ Colour of your dreams ღ: A tam. Nie ma czego zazdrościć. Każdemu należy się wycieczka do Paradise City :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Czyli biografia Guns n' Roses - Patrząc jak krwawisz.

Wiecie co jest żałosne? To, że nie potrafię dotrzymać głupich obietnic. Powiedziałam, że nigdy tu nie wrócę ale wracam właśnie z tym oto postem dotyczącym książki, którą właśnie kończę czytać. To najsmutniejsza książka jaką dotychczas przeczytałam. Gdyby nie była biografią byłaby najlepszą książką o życiu jaką przeczytałam. Co prawda jest to moja druga biografia, bo pierwsza nawiązywała do Tokio Hotel. I wiecie co? ogromne przeciwieństwo sytuacji...
W jednej bogate dzieciaki, które ukończyły szkołę, chodziły na zajęcia muzyczne, byli wspierani przez rodziców. Natomiast w drugiej... W drugiej było zupełnie odwrotnie. Powiem wam, że choć niewiele przyszło mi przeżyć w XX wieku sądzę, że był to najlepszy okres jaki mógł mnie spotkać. Kiedy nie było tego całego nowoczesnego syfu elektronicznego. Kiedy dzieciaki po prostu się bawiły i miały wyobraźnię. Ale wracając do książki... Te dzieciaki, które poznałam w tej książce mieli zupełnie odmienne życie. Ciężkie, pełne potknięć, braku wsparcia od bliskich, na swój wzlot czekali długi okres.. Właściwie to ciężko mi jest to tutaj przelać. To pierwsza książka, która tak bardzo zawładnęła moimi emocjami. Ogółem chyba każdy kto czyta książki wczuwa się w akcję jaka się w nich toczy. Tym razem również się wczułam w to jakbym przezywała wszystko razem z tymi chłopakami. Pięciu kumpli, którzy stworzyli zespół i wspięli się wysoko na szczyt pomimo wzlotów i upadków, mieszania ich z bagnem, narkotyków, łamania prawa etc. Oni przeciw całemu światu osiągnęli to co chcieli i ciężko na to pracowali. Aczkolwiek nie wiem czy można to tak nazwać. Właściwie to wszystko wyszło z czystego przypadku między ciągłymi imprezami jakie mieli w swoim życiu. Właściwie to nie wiem po co wam to wszystko piszę.. Nawet nie wiem ile z was w ogóle miało kiedykolwiek i jakąkolwiek styczność z Guns n' Roses. Wiecie jak moja się zaczęła? Może nie trwa wybitnie długo.. Ale wiedziałam, że taki zespół istnieje, był, że grał. Wydawało mi się też, że nie znam żadnej ich piosenki, a tak naprawdę byłam nieświadoma tego, że gra o nazwie Burnout: Paradise City miał swój przewodni motyw właśnie z piosenki GnR - Paradise City. Grę oczywiście pożyczyłam od Misiaka <3 jest świetna i polecam fanom gier wyścigowych i lubiących wolną jazdę po mieście. Dopiero po jakimś czasie zaświtało mi w mózgu, że to przecież oni. Że to ich piosenka. I tak się właśnie zakochałam. Powiadają, że Paradise City naprawdę nie istnieje ale to przecież miejsce które sami uważamy za swój raj. Każdy z nas ma takie miejsce, które nazywa swoim domem i chce tam powrócić za wszelką cenę, prawda? Pewnie was to nie interesuje ale ja właśnie mam takie miejsce na ziemi i jest ono nawet tutaj w Polsce. Moim Paradise City jest Władysławowo. Uwielbiam to małe miasteczko nad naszym morzem. Uwielbiam przebywać nad morzem nad wodą. Po prostu. I to miasteczko stało się celem naszych wspólnych pierwszych wakacji. W poprzednie niestety nie mieliśmy dłuższego wypadu a szkoda, bo bardzo lubię podróże z Nim. Wiecie jakie to zajebiste uczucie siedzieć w samochodzie obok kogoś kogo się kocha jechać autostradą i słuchać wspólnie właśnie Paradise City? Zajebiste. Czujesz wtedy wolność i wiesz, że spełnia się Twoje głupie malutkie marzenie. Że obejrzysz zachód słońca właśnie z Tą osobą, którą kochasz i wschód słońca, na który trochę się spóźniliśmy ale to nic. I tak był piękny. Ale ja nie o tym. O tych wakacjach wam jeszcze napiszę... Obiecuję. Przywołam wam wszystkie miejsce jakie odwiedziliśmy obiecane zdjęcia z wycieczek. Dokończę naszą wyprawę w ferie po Dolnym Śląsku! I o czym tylko będziecie chcieli to Wam napiszę.
Tak więc kontynuując to przez co wróciłam tutaj. Jak mówiłam emocje jakie zawładnęły moim serduchem przy czytaniu tej książki były ogromne. Na jednej kartce czytasz momenty z ich życia, które wywołują śmiech, a za kilka stron ściska Ci serce czytając o tym jak główny bohater życia traci swojego przyjaciela przez narkotyki. Jesteś dumny czytając o ich wzlotach, koncertach, że zyskują sławę i nagle kilkadziesiąt stron dalej kraja Ci się znów serce czytając o tym, że zespół się rozpada i że oni sami nie potrafią sobie z tym poradzić. Ech wiecie co.. Życie to gówno i potrafi nam napisać różne scenariusze. I może nawet jeśli nigdy nie słuchaliście ich, nie byliście ich fanami to powiem wam, że i tak polecam tą książkę. Ma w sobie wszystko o życiu, o przyjaźni. Pokazuje prawdziwe gorzkie życie jakie mógł mieć każdy z nas. Pomimo tego, że to biografia to naprawdę świetna książka. Taka jaką zawsze chciałam przeczytać o życiu na ulicy (bo tak się zaczyna) o przyjaźni. Tylko nigdy nie byłam świadoma tego, że w moje ręce trafi książka oparta na prawdziwych ciężkich faktach. Nie potrafię o niej pisać, ale myślę że jakoś zrozumieliście to co chciałam wam przekazać. Najlepsza a zarazem najsmutniejsza książka jaką przeczytałam. Na powitanie i na dobranoc wrzucam wam też piosenkę, która jest aktualnie moją najukochańszą piosenką.

No cóż po za tym chciałabym wam powiedzieć, że się za wami stęskniłam. Nie wiem jak Wy ale ja bardzo. Miło mi znów was powitać i choć pewnie część powie, że kopiuję wszystko od heweliusza to wam odpowiem już teraz: Może trochę. Ale bardzo długo rozmyślałam nad tym czy tu wrócić. Nawet dzisiaj kiedy otworzyłam bloga i przez 30 minut patrzyłam na niego co mogę w nim zmienić i czy na pewno chcę tutaj pojawić się znów. TAK CHCĘ. Bo nie mam się gdzie wylewać i dzielić tym co trzymam w sobie. A to jest właśnie to moje małe miejsce gdzie mogę to zrobić.
Tak więc.. Wróciłam tu nie dla tego, że mój chłopak to zrobił kilka dni temu ale dlatego, że miałam taką potrzebę i że za wami cholernie tęsknię. Wiem, że za mną nikt nie tęskni ale ja czasami lubię sobie potęsknić. Tak więc witam z powrotem. I liczę po cichu na ciepłe przywitanie
  • awatar suszi94: @XcoolcatX:Eh, prawda jednak boli xD No trudno jak się obrazi :D
  • awatar XcoolcatX: @heweliusz: aż tak bardzo masz nieudane życie ze mną? I na pewno nie zabiorę cie do miasta gdzie są piękne dziewczyny zapomnij ;p
  • awatar heweliusz: Take me down to the paradise city Where the grass is green and the girls are pretty Take me home Pojawił się nowy wóz w mieście ;) kiedys napisze książke o swoim nieudanym życiu, będzie hitem na skale mojej połki z ksiązkami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Tym tytułem przestawiam wam swój najpiękniejszy dzień w życiu, a zarazem najlepszy koncert na jakim byłam. Z racji tego iż chłopcy z zespołu B.A.P mieli swój wielki powrót w tym roku została też przygotowana światowa trasa koncertowa. W Europie również byli i nie pominęli naszego skromnego kraju zwanego Polską, za co jestem im bardzo wdzięczna. Cieszę się mocno, że ten koncert odbył się własnie u nas w Warszawie w Hali Koło. Pojechałyśmy tam już 13 maja w piątek wieczorem. Odwiedziłyśmy miejsce, w którym miał odbywać się koncert, żeby następnego dnia przybyć na miejsce już z samego rana po numerki. Trzy godziny stania prawie w zimnie bo pogoda niestety nam nie dopisała, ale warto było czekać na swój 185 numerek w kolejce. Schodziło się bardzo dużo ludzi co chwila więc i kolejki się wydłużały. Ze 100 osób zrobiło się 200 potem 300 aż tak dobito prawie do 600 jak nie więcej w sektorze Generalnym. W samym Goldenie pod sceną gościło około 300 osób. Tak stawiam na oko. Najuboższy był silver ale to nic. Mimo wszystko ludzie i atmosfera była niesamowita. Kolejne godziny czekania i przygotowania się do nadchodzącego koncertu sprawiały, że czuło się mega ekscytację w środku. W między czasie schodziło się coraz więcej ludzi, można było zakupić pamiątkowe koszulki, torby, plakaty, odebrać banery z napisami dla chłopców, a także ogólne dla całego zespołu. Zgodnie z planem po godzinie 18 ustawiliśmy się po numerkach do wejścia, a po tym wszystkim w końcu stanęliśmy pod sceną. Ostatnia godzina i minuty do wyczekiwanego rozpoczęcia były ekscytujące. Wszystko zaczęło się kilka minut po 20 i choćbym chciała to nie jestem w stanie wam opisać jak ten koncert był wspaniały. Chłopcy postarali się dla nas jak i my postaraliśmy się dla nich. Miłość fanów do zespołu z odwzajemnieniem. Dali z siebie tysiące procentów energii, nie śpiewali z playbacku za co ich mocno podziwiam i dziękuję, że mogłam posłuchać na żywo ich głosów, a także zobaczyć jak dają z siebie wszystko podczas tańczenia. Cała hala fanów oczywiście wspierała ich mocno i śpiewała razem z nimi. Cóż, po za tym jeszcze mocno tupaliśmy bo Polscy fani słyną z głośnego tupania co jeszcze bardziej napędzało atmosferę. Energia jaka panowała na hali była niesamowita, aż teraz jak to piszę kręcą mi się łzy w oczach na wpsomnienie tego niesamowitego wieczoru. Te niecałe trzy godziny upłynęły tak szybko przy dobrej zabawie, że nie mogliśmy się z nimi rozstać. W środku podobał mi się też gest jaki chłopcy wykonali przed piosenką One Shot. Przeleciał slajd z wypisanymi wojnami w latach 1914-2016. Było to smutne i doprowadziło do wzruszenia. A po tym slajdzie pojawił się napis "No more war" Był to niesamowity gest z ich strony. Cieszę się, że są tacy zwykli ludzie którzy pragną pokoju w tym jakże dziwnym świecie. Pod koniec koncertu byłam w szoku jak dużo nauczyli się w języku Polskim. Nie było to co prawda aż tak bardzo płynne lecz ściskało serducho. Słowa jakie padły z ich ust były niesamowicie pocieszające. Cieszyli się z całego serca, że mogli do nas przyjechać i dziękowali nam za to, że przyszliśmy ich zobaczyć, a także że dawaliśmy im mega wielką energię spod sceny. Do chłopców trafiła też flaga Polski z podpisami, udało się mnie i mojej koleżance jeszcze na nią załapać i podpisać z czego również niezmiernie się cieszę. Smutno mi jednak trochę z powodu tego, iż nie przygotowałam nic od siebie do funboxa, tj. do pudełka z prezentami od fanów. Z racji tego jednak, że chcieliby do nas przylecieć również za rok postaram się dać z siebie dużo więcej niż podczas tego koncertu. Cóż mogę wam jeszcze powiedzieć. Hm.. Tyle na pewno, że czekam na płytę DVD z całej trasy koncertowej by móc sobie to oglądać do snu. Jestem bardzo szczęśliwa, że przyjechali do nas, że poznałam tak wiele wspaniałych ludzi, za świetne szaleństwo i te długie minuty szaleństwa na hali. Wszystko mnie boli, mam chrypę ale warto było. Chciałabym im osobiście podziękować za tyle energii i za tak ciężkie przygotowanie lecz niestety nie było to możliwe gdyż nie miałam wejściówki na High Five Event, który odbył się po całym koncercie. Ale jak już wspominałam, zrobię to przy następnej okazji. A teraz chyba mogę wam tylko pokazać moje fanty i kilka wspomnieniowych fotek z tego wspaniałego wieczoru.

Baner, gwizdeg i lighstick, które odbieraliśmy przed koncertem.

Zdjęcie całej hali od perkusity B.A.P

Tak wyglądała scena po koncercie.

Zapłakana ale szczęśliwa, za taki wspaniały wieczór. Dwa banery, ten z niebieskim króliczkiem dla Zelo <3

Paznokcie pryzgotowane specjalnie na ten koncert.

Cała koncertowa wyprawka
Bluza z Zelo, moim UB - czyli idolem nr 1. Nie dość, że raper to jeszcze dance machine
Gdzieś w tel na numerku gwizdek.
Bannery
Przypinka z Zelo
Koszulka z B.A.P z trasy koncertowej LOE2016, Europe Awake
Plecak Tototmato, Tototmato jest niebieskim króliczkiem Zelo
Torba zakupiona wraz z koszulką przed koncertem na stoisku. Również Europe Awake 2016
Zielony lightstick


Cóż. Jeszcze raz mówię, że był to najlepszy koncert mojego życia i oddałabym wszystko, żeby te minuty zatrzymać na dłużej.
Wraz z tym postem jednak chciałabym poinformować, że jest to mój ostatni wpis na blogu. Nie nadaję się do pisania blogów i niestety zostało mi to udowodnione. Chciałam się tylko z wami podzielić swoim szczęściem tak więc nie zwracajcie nawet uwagi na tę wiadomość o odejściu stąd. Zostawiam wam bloga na pamiątkę, abyście czasem sobie na niego zajrzeli i wspomnieli takiego małego człowieka jakim jestem. Było mi niezmiernie miło was poznać, oczywiście nadal będę odwiedzać wasze blogi i czytać wasze wpisy na bieżąco. A tym czasem, życzę wam wszystkiego dobrego, dużo czytelników jeszcze więcej komentarzy i dziękuję wam za bycie tutaj ze mną. Dobranoc!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Kiedyś tam pojadę!
Miejsce idealne.

Jak oglądałam to Power Hour to mój trans trwał póki nie musiałam wyjść z domu
Cóż. Można się najarać muzyką <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ponieważ biorę udział w konkursie to warto wspomnieć aby moi czytelnicy byli tak dobrymi duszyczkami i oddali głos na ten mój badziew.
A więc z całego serduszka proszę was o wciśnięcie plusika na tej stronce: http://radomskiplebiscytblogowy.pl/2016/05/05/magdalena-suchowska/
Z góry bardzo dziękuję już teraz. I pozdrawiam was cieplutko! Pamiętajcie, że kocham moich czytelników mocno nawet jeśli dodaję posty raz na ruski rok i rzadko odwiedzam wasze blogi. To po prostu z braku czasu w życiu Sesja za pasem chlip a ja nie mam żadnych notatek :C
 

 
Dawno nic nie było więc dzisiaj podrzucę wam kilka fotek z dzisiejszej wycieczki na trasie Opatów-Sandomierz.
Miło było wpaść tak jakby w swoje rodzinne strony, ponieważ tatusia mam z tych okolic, co prawda bardziej Sandomierz-Tarnobrzeg ale to nic Rzut beretem ^^
W Opatowie w sumie nie ma nic ciekawego ale polecam do zobaczenia trasy podziemnej ^^











Osobiście polecam zahaczyć w drodze na Sandomierz czy też te okolice
A teraz zapraszam w piękne miasteczko Ojca Mateusza ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Najfajniejsza rzecz w kinie jaką można robić to robić plakaty. Siadasz sobie wygodnie na podłodze z wykładzina bierzesz taśmę i nożyczki i kleisz. Cudowna rzecz kiedy jest ogromna nuda i brak klientów.

 

 
Awww dzisiaj był cudowny trening. Prawie 3h szaleństwa na sali przygotowywania się do sobotniego turnieju. W tak zarąbistym towarzystwie można wszystko. Całe życie z wariatami. <3
Mogłabym tak częściej na niej przebywać.
 

 
Już jest! Dorobiłam się pierwszego zwiastunu.
W weekend chcę wrzucić już pełny układ. Tak więc do roboty, a póki co zapraszam do obejrzenia tego krótkiego filmiku.
Zapraszam do lajkowania i subskrybowania.
 

 
Coraz bliżej tego żebym w końcu wstawiła covery na YT czekam na filmy od koleżanki, która mi je nagrywała. Po drodze jeszcze uczę się kolejnych układów. Ciężko ale daję radę! Gonię idola haha.
 

 
Dla wielu ludzi, z którymi rozmawiam to wydaje się dziwne, a przecież druga połowa robi to samo co ja.
Często bez względu na porę roku owijam się w kołdrę po same uszy i tak śpię. Nieważne czy jest -20 za oknem czy +30 w nocy. Tak mi to najbardziej odpowiada.
Też tak macie? :3
http://b3.pinger.pl/f2bfc3ce6a2009728be60346edd132d1/tumblr_mbuh68T7NR1rcnsvjo1_1280.jpg
 

 
Postanowiłam wprowadzić trochę zmian bo już mi się znudził wygląd bloga od nowości. A co tam. Kto bogatemu zabroni ^^

Gdyby mi się chciało bawić w inne wyglądy pewnie zrobiłabym coś bardziej wow. Na chwile obecną w tle jeden z wielu panów, których uwielbiam i nigdy nie spotkam osobiście XD

Spróbuję ożywić tego bloga ale nie wiem w co ja wierzę xD
 

 

680

Taki o to mój post. A więc cieszmy się kolejnym jubileuszem okrągłego posta!


Boże... Zauważyłam, że uwielbiam wstawiać posty bez sensu... XDDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jaka jest największa motywacja do ćwiczenia? Idol, który pracuje i trenuje przez 20 godzin dziennie by być perfekcyjny w tym co robi. A co robi? Tańczy ;-;
O takiego tancerza ciężko. A to jak wygląda jest po prostu... Ach.
Dlatego też postanowiłam się za siebie w końcu wziąć i ćwiczyć i mniej jeść. A przynajmniej jeść zdrowe jedzenie i takie co nie tuczy. Stanowczo koniec ze śmieciowym jedzeniem i z alkoholem i początek z ćwiczeniami i zdrową żywnością. Jogurty są u mnie już podstawą żywieniową codzienną. Do tego wafle ryżowe. Czas zrobić ze sobą porządek, a jak się coś kocha tak jak taniec to trzeba trenować nie tylko na treningach. Ot co.
Chciałabym kiedyś trafić na zajęcia do tego oto przystojnego pana ;-;
Przed państwem Zelo.
 

 
...A podstawą dobrego humoru jest świetne towarzystwo.
Aczkolwiek nie zawsze. Czasami dobry humor można mieć od tak np od słuchania muzyki~!
Dobry humor można mieć także oglądając zdjęcia swoich idoli, które przestawiają ich zabawne sytuacje z życia. Albo oglądając z nimi przezabawne programy i filmiki.
Z czasem sobie uświadamiasz, że Ty i Twój idol jesteście tak samo pierdolnięci co jest fajne. I spotykając się razem z pewnością znaleźlibyście wspólny język XD
Cóż to jest fajne wyobrażenie szkoda tylko, że nigdy do tego nie dojdzie. Choćby nie wiem co by się miało zrobić to i tak szansa na zakumplowanie się wynosi 0 XD
Tak bardzo pesymistyczne nastawienie do życia haha
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wracamy do klimatu K-Pop. Ostatnio wielbię ten utwór jak żaden inny i od 3 dni gra w kółko. To głupie i chore wiem. Ale bardzo mi się spodobała ta piosenka. Z resztą jak i jej klimat tak samo jak i klimat całego tego boysbandu. Są świetnymi tancerzami, być może pamiętacie bo już kiedyś ich tutaj gdzieś wrzucałam a przynajmniej tak mi się wydaje
A oto i teledysk.

~~*~~

Znów ostatnio bywam tutaj tyle co nic. Więc uznałam, że skoro trochę wolnego to coś napiszę. I oto jestem Może ktoś tęsknił może nikt nie tęsknił no ale cóż.. Piszę bo taki mam zamiar I takie mam chęci ^^ Trochę pospamić internety.
 

 
No to czas na trzecią część wycieczki. W końcu dorwałam trochę wolnego czasu między sprzątaniem a pracą więc postanowiłam was zapoznać z kolejnymi podziemnymi atrakcjami na Dolnym Śląsku
Ten dzień akurat spędziliśmy w Kamiennej Górze, bez większych wypadów i wyjazdów. Pogoda dopisywała akurat więc czemu nie. Spacer jak najbardziej.
Wycieczka do podziemi o nazwie Arado. Przewodnik jak i my wcieliliśmy się w poszukiwaczy. Ciekawie stworzona atmosfera i jego opowieści sprawiały, że dało się poczuć jak za czasów II wojny Światowej w bunkrze Hitlera A teraz kilka fotek z podziemnej trasy
















Poszliśmy też w między czasie pokarmić kaczki nad stawem, jeziorem czy co to tam było Nad wodą ^^
Takich kaczek, jak te to ja nigdzie nie widziałam. XD Małe harty i głodomory. To one na bank występowały w tym teledysku:



Byliśmy też w parkowej alejce pełnej armat, moździerzy i działek przeciwlotniczych. Dałabym wam więcej ich zdjęć gdyby nie to, że praktycznie na każdym z nich jest mój kochany chłopak <3







A teraz najpiękniejszy widok z góry parkowej. Legenda głosi, że gdzieś za tą mgłą jest Śnieżka
Zapewne gdybyśmy wyszli całkiem rano kiedy słońce świeciło i niebo było w miarę czyste dałoby się ją zobaczyć

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No cóż. Ponieważ ostatnio ciągle w tym siedzę. Jak to bywa w moim życiu co chwila inny nurt muzyczny. Było trochę kejpopów, visual kei i nie wiadomo czego jeszcze to czas na klasyki


DOBRANOC!!! :3
 

 
Czyli przekminy z mojego życia. Vol.1


Otóż to dzisiaj zajmiemy się majonezem i jajkiem. Czyż nie robimy majonezu z jajek? Robimy. A czy podawanie jajek z majonezem jest inteligentne? Może i to czasem komuś smakuje a czasem nie. Aczkolwiek tak naprawdę... Jemy jajko nie z majezonem, a jajko z jajkiem.... XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj jak to zwykle bywało na moim blogu pora zmienić klimaty muzyczne i cofnąć się do lat najlepszego rock n' rolla ever.
Czasami mam wrażenie, że urodziłam się nie w tych czasach co powinnam. Dlaczego to już nie wróci? ;-;
Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Nie wrócą koncerty bez telefonów - te czasy kiedy jechało się na koncert aby się bawić a nie nagrać muzyków na scenie.
To takie przykre... : (
Chciałabym się bawić na koncercie w tych czasach, oglądać kasety VHS i słuchać vinyli. Nie bez powodu czuje się dzieciakiem 20 wieku. Miałam fart, że jeszcze załapałam się na zajebiste dzieciństwo no a teraz nutka o przyjemnej woni rock n' rolla.
  • awatar Gość: Mi tez brakuje tego trzasku winyli, chyba zcas odświeżyć mój gramofon :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›